Kobiece perspektywy

Z pudełka do pudełka.

Z pudełka do pudełka.

Trzydziestolatce i jej AMBICJI bardzo zależało na polepszeniu swego wizerunku. Sądziła, że wraz z nim zapracuje na przyszłość, o jakiej marzyła. Po zmianie stylu ubioru, wdrożeniu systematycznej pielęgnacji urody - przyszła pora na wyrzeźbienie sylwetki.

Wbrew dotychczasowym założeniom i planom, drobnym i poważnym sukcesom, stanęła nieoczekiwanie w miejscu. Patrycji nie pomagały ani krótkotrwałe perfekcyjne akcje np. codzienne zakupy robione wczesnym rankiem i gotowanie każdego dnia, by jeść świeżo przyrządzone posiłki, ani - co oczywiste - dotychczasowy styl odżywiania (nazywała go: wygodnie niezdrowym).

Sedno przyszłej zmiany tkwiło w myśleniu.
Otóż Patrycja miała dwa konkurujące ze sobą PRZEKONANIA, o istnieniu których nawet nie przypuszczała. Bez pudła można było stwierdzić, że ich konfliktowe współistnienie przeszkadzało Patrycji w realizacji przyjętych celów wizerunkowych i sprzyjało niechcianym kilogramom. Raz działa zgodnie z jednym, raz z drugim.

Rzućmy na nie okiem.
PRZEKONANIE 1
Mojemu zdrowiu i kondycji sprzyja jedzenie 5 posiłków dziennie, w tym trzech ciepłych; szczególne znaczenie mają pory posiłków, dobrze robi mi jedzenie produktów i dań zalecanych przez dietetyczkę.
Wspomagało ono upragnioną zmianę cielesnego wizerunku i jednocześnie stawiało konkretne WYZWANIE: zmianę stylu odżywiania. Stąd bez przeorganizowania funkcjonowania, przejęcia rządów nad pokusami i wyjściem poza rutynowe myślenie (thinking out side the box) ani rusz.

PRZEKONANIE 2
Nie jestem w stanie wdrożyć optymalnego stylu odżywiania, bo nie pozwala mi na to praca i związany z nią tryb życia.
Ta idea wprawiała w ruch i błędne koło, i porażki. Ponadto pojawiające się w głowie Patrycji, liczne: chrzanię to!, potem, nie wiem, a tam, muszę natychmiast coś zjeść, ten jeden raz nie zaszkodzi, to nie sensu!, nie dam rady, znacząco przyspieszały ruch obrotowy.
Pośród ton jedzenia, żołądek Patrycji pozostawał albo pusty, albo wypchany po sam wpust pustymi kaloriami. Ona sama, często pukała się po głowie.


Jest takie powiedzenie: gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
Tzw. trzecie rozwiązanie objawiło się Patrycji niespodzianie, w chwili gdy stała w sklepie przed półką pudełek do transportu i przechowywania żywności. Najpierw podziwiała ich walory estetyczne, kolory, funkcjonalność budowy i zamknięć, systemy odpowietrzania. Potem bezwiednie wpadała na to, jak może z nich skorzystać, by następnie powołać do życia nowe przekonanie.

nowe PRZEKONANIE
Mogę odżywiać się dobrze, wprowadzając dobre dla mnie praktyki zaopatrywania się, przyrządzania posiłków i ich spożywania. Moje praktyki.
Liczy się postęp nie perfekcja.

Trzecie rozwiązanie wyglądało następująco:

  1. dwa razy w tygodniu gotowanie, przygotowywanie wzorcowych posiłków
  2. zabieranie do pracy odpowiednio skomponowanych posiłków w pudełkach, z wykorzystaniem kodu kolorów
  3. korzystanie z kubko-termosów, by zapewnić sobie ciepłe II śniadanie i/lub pożywną zupę
  4. stworzenie własnej gastronomicznej bazy miejsc, w których można dobrze zjeść, według własnych kryteriów rzecz jasna.

Tak więc ograniczone możliwości, paradoksalnie pozwoliły KREATYWNOŚCI Patrycji znaleźć najlepsze dla niej rozwiązanie.

Dzisiaj cieszy ją nie tylko sylwetką, styl ubioru, kondycja urody, ale i powiększająca się systematycznie pula sukcesów różnej maści.


Przesłania ujęte w pytania.
1. Jakie aktualnie posiadane przez Ciebie przekonanie, robi Ci krecią robotę?
2. Jak weszłaś w jego posiadanie?
3. Jakie ideowe zastępstwo byłoby najlepsze dla tego przekonania?